Krzysiek Zając: Szczawnicki paradoks [ŚWIĘTO PUBLICYSTYKI]
Środa, 15 Lipiec 2009 08:00
Szczawnica sprzedaje miejską działkę. I chociaż na działce są tylko krzaki i trawa, kupujący po dokonaniu transakcji musi... usunąć z niej „istniejącą działalność rzemieślniczą o charakterze uciążliwym”.
15 września o 9:30, każdy chętny będzie mógł stanąć w szczawnickim Urzędzie Miasta do przetargu. Pod warunkiem, że dysponuje kwotą 160 tys. złotych. Tyle właśnie, wynosi cena działki przy ul. Głównej, którą gmina chce sprzedać. Co ciekawe – działka o powierzchni 0,0953 ha, według ogłoszenia jakie ukazało się na stronie Szczawnicy, jest niezabudowana. Faktycznie – są na niej jedynie krzaczki i trawa. Po nabyciu areału, można na nim prowadzić nawet „nieuciążliwą działalność rzemieślniczą”, jednak kupujący muszą się liczyć „z koniecznością eliminacji istniejących usług o charakterze uciążliwym”. Usług takowych, jednak nie ma. O co więc chodzi?
Dodzwoniłem się do Urzędu Miasta i Gminy Szczawnica. Okazuje się, że treść ogłoszenia, to kolejny prawny paradoks. Którego urzędnicy nie są w stanie się pozbyć, chociażby chcieli. Ponieważ działka nie jest jeszcze objęta planem zagospodarowania przestrzennego, który mówi co na własnej posesji można robić a czego nie, miasto postanowiło jakoś zabezpieczyć mieszkańców okolicznych domów. Dlatego w warunkach umowy kupna musi być informacja o tym, czego kupujący robić w przyszłości nie powinien. Nazewnictwo stosowane w ogłoszeniu – musi być prawnie prawidłowe. Więc jest. I właśnie to tłumaczy, dlaczego zwycięzca przetargu musi zlikwidować działalność rzemieślniczą, której nigdy nie było. Ot – tego wymaga prawo!
Krzysiek Zając
| Komentarze |
|
3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."
| Następna > |
|---|
Podobne artykuły
NowePodhale.pl - Wszelkie prawa zastrzezone



