Erotyka cyrku [ŚWIĘTO PUBLICYSTYKI]
Piątek, 26 Czerwiec 2009 17:08
To, że pracownicy Cyrku Korona to nie koronerzy, zauważyli wszyscy. Ale tylko niewielu zdołało dostrzec erotyzm, jakim tryskało ostatnie przedstawienie...
W zasadzie już sam początek przedstawienia, był początkiem erotyki. Dlatego, że cały spektakl zaczął się od... gry wstępnej. Wprawdzie była to jedynie gra świateł, jednak zapowiadała to, co będzie w dalszej części. Czyli? Chociażby dwóch klaunów, którzy pokazywali jak należy poderwać kobietę. A raczej mężczyznę, ponieważ to właśnie facet odgrywał żeńską rolę. Ale mężczyźnie który grał... mężczyznę specjalnie dobrze raczej nie poszło. Ponieważ jego wybranka była raczej chętna do małżeństwa, niż do szybkiego skoku w bok. Dlatego z Tomkiem zaczęliśmy się na widowni zastanawiać, kto zawinił: on, czy ona. Wyszło na to, że – oboje.
On – bał się zagrać ostro. W przeciwieństwie do kowboja, który do swojej asystentki rzucał nożami. Co ją niewątpliwie musiało rozpalić, ponieważ płonęły im trzonki. Oryginalna metoda na podryw? Raczej sugestia, że asystentka jest wyjątkowo apetyczna. Bo jak inaczej wytłumaczyć to, że w jej stronę leciały sztućce?

Z kolei winą kobiety-klauna (klaunicy???) było to, że nie zdopingowała niczym swojego partnera. A przynajmniej nie tak jak jedna z treserek, która wzorem reklamy Penigry, wskoczyła na byka. W sensie dosłownym, co publiczności się spodobało wyjątkowo.

Co jeszcze było pod cyrkowym namiotem erotyczne? Chociażby wielbłądy, które są jedynymi ssakami z biustem na... grzbiecie. W tym miejscu należy dodać, że jak ulał pasowały do swojego opiekuna, który postanowił się do nich upodobnić na tyle, na ile się da. Z tej okazji postarał się o podobny garb, jednakże nie na grzbiecie, a na brzuchu.
Swoistym erotyzmem był także piesek, który wlazł na plecy kucyka. I tak sobie jeździł naokoło areny. Co w tym erotycznego? Sama pozycja. Co prawda ciężko ją nazwać „na pieska”, ale coś z pozycji w tym musiało być, skoro treserka wydała komendę: „piesku – na konia!”... Cóż, kiedyś trzeba będzie spróbować... Tym bardziej, że publiczność miała okazję również zobaczyć jak słoń, wychodził „na słonia”.

Ale sam cyrk korona, był niewątpliwie obiektywny. Dlatego oprócz seksistowskiego repertuaru, pokazał również abstynentów. Należy do nich zaliczyć na przykład jednego z akrobatów. Który pomimo że cały czas fruwał na linie nad areną, wcale na nią nie poleciał.
Co jeszcze mogliśmy zobaczyć pod namiotem? Człowieka, który żonglował. Talerzami, pomarańczami, kręglami. I butelkami. Tak, jak większość z ludzi mających powyżej trzech promili na każdej z imprez. Z tym, że na imprezach żonglowanie butelkami, ma różne skutki. A w cyrku – bóg wie czemu zawsze się udaje.

Natomiast w przerwie, spektakl uświetniła swoim występem pani Józefa z Sieniawy, znana z wcześniejszych wystąpień publicznych na nowotarskim Rynku. Pani Józefa opowiedziała zarówno widzom, jak i samemu słoniowi o globalizacji i Wszechpolakach. Następnie stwierdziła iż „słoń ma zapach” i z tej okazji nakarmiła go trawą. Stwierdziła także, że również ludzie powinni spożywać tą roślinę, o jakże wspaniałych wartościach odżywczych. Chociaż ja osobiście byłem skłonny przyjąć tezę, że ona sama jej nie spożywała, a paliła...

Przy okazji samego słonia, zauważyłem także kilka pomysłowych rozwiązań. Na przykład przyczepę, w której zwierzaka się przewozi. Ma ona jedno wejście z tyłu, a drugie – z boku. Ewakuacyjne, na wypadek... wypadku. Drogowego na przykład. Wiemy także, skąd cyrk ma prąd: słonia wsadza się do tego kołowrotka, który jest na zdjęciu. I gotowe...


Krzysiek Zając
Galeria: Zobacz panią Józefę i inne cyrkowe atrakcje (foto: Krzysiek Zając / Cyrk Korona):
| Komentarze |
|
3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."
| < Poprzednia | Następna > |
|---|
Podobne artykuły
NowePodhale.pl - Wszelkie prawa zastrzezone


