Spływ Kajakowy na Dunajcu

Tradycyjnie co roku w Boże Ciało odbywa się w naszym regionie Międzynarodowy Spływ Kajakowy na Dunajcu. Impreza ta zaczęła się jeszcze przed wojną. W 1934 roku został zorganizowany I Międzynarodowy Wyścig Górski na Dunajcu. Wówczas na starcie pojawiło się ponad stu zawodników z Polski, Austrii, Czechosłowacji i Niemiec, aby zawalczyć o Mistrzostwo Polski na trasie liczącej 94 kilometry. W okresie II Wojny Światowej spływy nie były organizowane. Imprezę wznowiono jednak w 1947, kiedy wystartowało 50 uczestników. Spływ kajakowy cieszył się największa popularnością w latach 60 - tych i 70 - tych, kiedy w corocznych zawodach brało udział ponad 2000 zawodników. Swoją rosnącą popularność, spływ kajakowy zawdzięczał głównie Tadeuszowi Pilarskiemu, który przez 30 lat pełnił funkcje Komandora spływu. Po śmierci Pilarskiego spływ nazwano jego imieniem. W tym roku odbył się już LXVIII Międzynarodowy Spływ Kajakowy na Dunajcu im. T. Pilarskiego. Obecnie funkcję Komandora spływu pełni Franciszek Malec prezes Stowarzyszenia Turystyki i Rekreacji Kajakowej "Dunajec" w Krakowie. Na tegorocznej imprezie pojawiło się 350 kajakarzy z Polski, Węgier, Słowacji, Czech, Ukrainy, Litwy i Anglii. Uroczystego otwarcia dokonali burmistrz Nowego Targu Marek Fryźlewicz i wiceprezydent Krakowa Tadeusz Trzmiel. Zanim kajakarze wyruszyli w trasę głos zabrała główna sędzina wyścigu i przedstawiła jego regulamin. Przed niebezpieczną, rwącą, górską wodą Dunajca przestrzegał podhalański WOPR, którego ratownicy prowadzili nadzór nad bezpieczeństwem kajakarzy.

 

Jeśli chodzi o samych miłośników kajakarstwa, to jedni brali udział w zawodach, inni płynęli rekreacyjnie. Muszę przyznać, że nie zauważyłam ani jednego kajakarza bez kapoka. Oprócz kajaków na Dunajec wypłynęły jednak dmuchane tratwy. Tu o kwestie bezpieczeństwa już mniej dbano, żaden z tratwiarzy kamizelki nie miał, za to znalazł się spory zapas zupki chmielnej na ochłodę.

 

Zawody przebiegły raczej spokojnie i pogoda dopisała. Choć już na samym początku doszło do kolizji kajak - tratwa, w wyniku której ten pierwszy został lekko przytopiony, całe szczęście, bez kajakarza, który zdołał się z niego wydostać. Ostatecznie kajak udało się odwrócić i wylać z niego wodę, niestety prowiant zawodnika został nieco zmoczony.
Kajakarstwo ma coraz więcej miłośników, nawet niektóre małe góralki kochają kajaki. Jedną taką miłośniczkę udało się nawet uchwycić w kadr.

 

Choć pewnie jak dorośnie, bardziej ją będą interesować kajakarze.

Spływ zakończył się w Nowym Sączu. Zawodnicy jednak nie przez cały czas mogli płynąć Dunajcem. Na wysokości miejscowości Jazowsko była tak zwana "przenioska", czyli należało wyciągnać kajak z wody, wziąć go na plecy i przebiec z nim kawałek, którego, według przyjętego regulaminu, nie wolno było pokonać drogą wodną.

tekst, Joanna Krauzowicz, współpraca Marcin Jagła

Galeria: Zobacz zdjęcia ze spływu; foto Joanna Krauzowicz

 

Komentarze
Dodaj nowy Szukaj RSS
+/-
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Tytuł:
 
:angry::0:confused::cheer:B):evil::silly::dry::lol::kiss::D:pinch::(:shock:
:X:side::):P:unsure::woohoo::huh::whistle:;):s:!::?::idea::arrow:
 
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."

Podobne artykuły

Reklama
Pohandlujmy.pl - Ogólnopolski Serwis Ogłoszeniowy

NowePodhale.pl - Wszelkie prawa zastrzezone

Napisz do nas-Zgłoś Błąd lub Naruszenie-Archiwum-Reklama w Serwisie-Regulamin serwisu-RSS

Polecamy Program Intuica - Księga Handlowa

NowePodhale.pl - Wszelkie prawa zastrzezone

statystyka