Sztuka oblewania matury [ŚWIĘTO PUBLICYSTYKI]

Nauczyciele pytali, jak poszło. Grupie z obrazka – akurat poszło dobrze. Ale byli też tacy, którzy maturę oblali. Co dalej? [FOTOREPORTAŻ Krzyśka Zająca].

To, że każdy maturzysta maturę oblewa – jest całkowicie normalne. Pytanie tylko, jak to zrobić aby wyjść z twarzą? Najlepiej po usłyszeniu wyników oblać całą sprawę szampanem. Ale ci którzy szampana wypili przed egzaminem, sam egzamin oblali w innym tego słowa znaczeniu. Podobnie jak ci, którzy nie zdążyli się nauczyć na czas. Co należy zrobić w takiej sytuacji? Właśnie o tym rozmawiałem z dyrektor nowotarskiego I LO – Marią Kopeć.

 

Jak zdawać

Aby zdać maturę, trzeba w tym roku zaliczyć minimum pięć egzaminów: dwa ustne (język polski i obcy) oraz trzy pisemne: język polski, obcy (ten sam, który zdawaliśmy ustnie) i jeden dowolnie wybrany przedmiot. Każdy z pięciu egzaminów może być zdawany na poziomie podstawowym, albo rozszerzonym. Co więcej: w przypadku języków, jeśli jedną z form egzaminu (np. ustną) zdajemy na poziomie podstawowym, druga (w tym przypadku - pisemna) może być rozszerzona. I na odwrót. A wiele osób o tym nie wiedziało. Dodatkowo, możemy zdawać jeszcze trzy przedmioty dodatkowe, ale – jedynie w zakresie rozszerzonym. Jeśli są to przedmioty lingwistyczne, zdajemy również dwa egzaminy (ustny i pisemny), ale tym razem – rozszerzone są obie formy. Z każdego egzaminu musimy zdobyć minimum 30% punktów.

 

Kto oblał maturę bez szampana

Niektórym – kilku procent brakło. Czasem, był to nawet jeden punkt, ale... Bez względu, czy na autobus spóźnimy się minutę, czy dwie – i tak nam ucieknie. Co wtedy? Wszystko można przeczytać w rozporządzeniu ministra edukacji. Które ma kilkaset stron i wygląda jak cegła. Albo - poczekać, aż ktoś zrobi to za nas.

Oczywiście – wszystko jest zależne od tego, ile egzaminów oblaliśmy. Jeśli jeden – w ciągu siedmiu dni od ogłoszenia wyników matury (w tym roku – jest to 30 czerwca), wystarczy wejść na stronę Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej. W przypadku maturzystów z Podhala, jest to www.oke.krakow.pl. Na witrynie jest deklaracja, którą trzeba wydrukować, wypełnić i przynieść do dyrektora szkoły, w której się zdawało maturę. Wówczas łapiemy się na poprawkę, która będzie w sierpniu albo we wrześniu. I będziemy ją zdawali albo we własnej szkole, albo – w przypadku niewielkiej ilości poprawiających w regionie – w jednej ze szkół w okolicy. Kiedy i gdzie – dowiemy się 10 sierpnia.

A jeśli ktoś nie zdał dwóch, lub więcej egzaminów? Wówczas można je poprawić dopiero w przyszłym roku. Wówczas należy zgłosić się do jednego z dyrektorów szkół średnich. Oczywiście – z deklaracją wydrukowaną ze strony OKE. W tym roku – ostatnim terminem był siódmy luty, w przyszłym – będzie to termin określony przez dyrektora OKE – również jeden z pierwszych dni lutego.

Ważne są jednak trzy rzeczy. Po pierwsze – musimy pamiętać, że wszystkie z niezdanych przedmiotów musimy zdać przez pięć lat od pierwszego egzaminu maturalnego. W przeciwnym razie – cała maturę trzeba powtórzyć jeszcze raz. Po drugie – musimy sprawdzić zasady, na jakich zdaje się maturę w danym roku. Bo zdajemy przedmioty jakie obowiązywały wtedy kiedy do matury przystępowaliśmy pierwszy raz. Ale już na nowych zasadach.

Czyli - jeśli ktoś zdawał nowy egzamin dojrzałości kilka lat temu, musiał napisać każdy z przedmiotów najpierw w zakresie podstawowym, potem – jeśli chciał - w rozszerzonym. I jeśli tego drugiego egzaminu nie zdał, w tym roku przychodził jedynie na egzamin z zakresu rozszerzonego. I to jest plus. Drugim plusem jest to, że pomimo obowiązkowej w przyszłym roku matematyki, tegoroczni maturzyści – nie będą musieli jej zdawać.

I wreszcie – im wcześniej przystąpimy do poprawki – tym lepiej. Po pierwsze dlatego, że im później, tym większa szansa, że cała wiedza zdąży nam wyparować z głowy. Po drugie – nigdy nie wiadomo co wymyślą kolejni ministrowie edukacji. Którzy – poniekąd – są dla naszej edukacji jednym z największych zagrożeń...


Kto zdał – może poprawiać również

Jeśli maturę zdaliśmy – możemy ją poprawiać również. Po co? Dlatego, że (z wyjątkiem uczelni artystycznych, które nadal mogą przeprowadzać egzaminy na studia) jest ona jedyną przepustką na uniwersytet. Jeśli mamy za mało punktów – musimy stracić kolejny rok. Chociaż jest też inne wyjście: wystarczy iść na pokrewny kierunek, na uczelni która wymaga mniej punktów. A po miesiącu – przenieść się na tą, na której nas nie chcieli. Możemy się też uprzeć i maturę możemy poprawić mimo wszystko. Czyli - zdać jeszcze raz egzamin na takich samych zasadach, jak ci co go oblali. Z jedną małą różnicą: każdy z przedmiotów możemy poprawiać dożywotnio.

Dyrektor Kopeć zauważyła jednak, że jest pewien problem: nieodpowiedzialność niektórych poprawiających, którzy zgłaszają się na poprawkę, a potem – mówiąc kolokwialnie – po prostu ją olewają. Dlatego, zdaniem pani Marii – każdy poprawiający powinien płacić za dodatkową turę tyle, ile kosztuje ona budżet państwa. Czyli koszty wydruku arkuszy egzaminacyjnych, nowego świadectwa maturalnego, zatrudnienia komisji, czy wreszcie: wysyłki arkuszy, protokołu komisji i świadectwa pocztą. Czy ma rację? Cóż, za strach dotychczasowych niepoprawiających płacimy wszyscy. Z podatków.


W hołdzie tegorocznym drugoklasistom, czyli matura za rok

Korzystając z okazji, postanowiłem zapytać dyrektor Kopać, jak będzie wyglądała matura zdawana przez tegorocznych drugoklasistów. Okazuje się, że różnice będą spore. Pierwsza - wszyscy będą obowiązkowo zdawali w zakresie podstawowym pięć egzaminów: język polski i obcy (zarówno pisemny, jak i ustny) oraz matematykę. A potem – przedmioty wymagane przez uniwersytety: wszystkie – w zakresie rozszerzonym. W efekcie wszyscy, którzy będą chcieli iść na kierunki lingwistyczne, albo związane z medycyną – będą musieli napisać nawet... dziesięć egzaminów. Jaki jest w tym sens? Taki, jak większości zmian, które w Polsce wprowadzają kolejne rządy: żaden. Więcej egzaminów, to dla absolwenta większy stres. Większe koszty dla – i tak dziurawego - budżetu państwa i większy problem dla szkół. Dlatego, że dotychczas – egzaminy z obowiązkowego polskiego i angielskiego wymuszały zamknięcie szkoły na dwa dni. Teraz – dojdzie jeszcze matematyka. Czyli trzeci dzień wolny dla przyszłorocznych drugoklasistów.

 

Matura w przeszłości

Jednak do dzisiaj – mamy do czynienia z reliktami przeszłości. Chociażby – są osoby, które ukończyły ośmioklasową podstawówkę. Jeśli matury nie zdały do tej pory, mogą do nie przystąpić na zasadach... sprzed reformy edukacji. A to powoduje dodatkowe zamieszanie. Ale dyrektor Kopeć pokazała mi jedną z cenniejszych pamiątek Liceum: indeks maturzysty przekazany liceum przez profesora Maczugę z Krakowa. Co w owym indeksie jest ciekawego? Należał do dziadka profesora, który zdawał maturę w Goszczyńskim w... 1925 roku. Egzaminy trwały wtedy od 8 do 21 czerwca. Jakie były przedmioty obowiązkowe? Język polski, greka, łacina, matematyka oraz „dzieje ojczyste”, dzisiaj zwane historią. A przez byłego ministra edukacji – Romana Giertycha – historią polski. Ponieważ ów genialny mąż stanu (a równocześnie: mąż swojej żony) postanowił z jednej historii, zrobić dwa przedmioty: historię ogólną i historię polski. Na szczęście - nie wyszło.

Przy okazji – wyjaśniło się także, dlaczego matura nazywana jest egzaminem dojrzałości. Jeśli ktoś ją zdał, w indeksie miał wpisane: „dojrzały z wynikiem...”. A jeśli oblał? W rubryce „wynik egzaminu” wpisywano „niedojrzały”. Z książeczki jaką pokazuje mi pani Maria, wynika że dziadek Maczuga był niedojrzały z jednego na pięć wymaganych przedmiotów.

Z resztą – przewracając karty pożółkłej książeczki – okazuje się, że oprócz wyników matur, były tam jeszcze przykładowe zadania. Typowe dla tamtych czasów. Na przykład: Lichwiarz pożyczył urzędnikowi... Znamy kwotę pożyczki i weksla, obliczyć mamy - oprocentowanie pożyczki.

Nie udało nam się ustalić jednego: jak w latach dwudziestych wyglądała poprawka. Chociaż - matury z 1925 dzisiaj nie będzie poprawiał nikt. Pomimo że obecna reforma oświaty to umożliwia...

Krzysiek Zając

 

 

Galeria: zobacz nową maturę (foto: Krzysiek Zając)

 

1-3 Who is who, czyli kiedy kto i co zdaje?

4-6 czekanie u kucie. Na poczekaniu.

7 – niektórzy przygotowali się wyjątkowo dokładnie. Także w widoczny sposób.

8-9 wejście: na zawołanie, bądź manifest samodzielności

10 Stanowisko zdawania

11 wyniki

12 radość

13 nauczyciele pytają, jak poszło

14 – 16 dyrektor Maria Kopeć prezentuje indeks z wynikami egzaminów maturzysty z... 1925

17 syn wicedyrektora przygląda się temu, co będzie go czekało za kilkanaście lat

 

Komentarze
Dodaj nowy Szukaj RSS
+/-
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Tytuł:
 
:angry::0:confused::cheer:B):evil::silly::dry::lol::kiss::D:pinch::(:shock:
:X:side::):P:unsure::woohoo::huh::whistle:;):s:!::?::idea::arrow:
 
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."

NowePodhale.pl - Wszelkie prawa zastrzezone

Napisz do nas-Zgłoś Błąd lub Naruszenie-Archiwum-Reklama w Serwisie-Regulamin serwisu-RSS

Polecamy Program Intuica - Księga Handlowa

NowePodhale.pl - Wszelkie prawa zastrzezone

statystyka