Kto komu kłania się w pas(y)?
Wtorek, 26 Maj 2009 14:51
W Nowym Targu trwa akcja malowania pasów na jezdni, chociaż powinna była zostać zakończona dwa tygodnie temu. Próbowaliśmy się dowiedzieć, dlaczego.

Od kilku tygodni na ulicach Nowego Targu trwa malowanie pasów na jezdni, któremu towarzyszą liczne kontrowersje. Dzisiaj postanowiłem je wyjaśnić. Dlatego rozmawiałem z Jerzym Iwanem - rzecznikiem wykonawcy robót oraz naczelnikiem wydziału drogownictwa nowotarskiego Urzędu Miasta – Marianem Twarogiem.
Dowiedziałem się, że całe oznakowanie miało zostać wykonane do 15 maja. Jednak firma Cleanosol Polska, której rybnicki oddział wygrał przetarg na roboty drogowe, poprosił o dziesięciodniowe przedłużenie terminu. Opóźnienia – zdaniem wykonawcy - miały być spowodowane niesprzyjającymi warunkami pogodowymi. Co to oznacza w praktyce? Wyrobić można by się było w terminie, ale farba zeszłaby z dróg wyjątkowo szybko. Więc lepiej było odczekać dodatkowy tydzień, niż malować pasy jeszcze raz. Zresztą – lepiej nie tylko dla wykonawcy, ale i dla kierowców: ponowne malowanie pasów, potrwałoby kolejny miesiąc. A to z kolei – spowodowałoby dalsze utrudnienia w ruchu.
Przedłużenie się terminu robót, nie będzie miało wpływu na cenę zlecenia. A jaka ona jest? Kwota umowna to niewiele ponad 40 tysięcy złotych. I w tych okolicach ma oscylować ostateczny wydatek z miejskiej kasy. Jednak ostateczna cena – ma zostać ustalona przez pomiar wykonawczy – miasto zapłaci za oznakowanie dróg ustaloną stawkę od każdego metra kwadratowego pomalowanej jezdni. Same prace zostały zakończone wczoraj, a dzisiaj Cleanosol poinformował o tym urzędników. Dlatego w najbliższych dniach ma się odbyć odbiór i ostateczna wycena.
Swoich obu respondentów zapytałem także o farbę, jaką pomalowano jezdnie. Jerzego Iwana – o rodzaj farby, Mariana Twaroga – o to dlaczego akurat taki był wybór urzędników. Okazuje się, że pasy zostały wykonane standardową farbą drogową – bez dodatku szkła. Co prawda brzmi to odrobinę paradoksalnie, jednak szklane kuleczki zatopione w farbie nie niszczą opon. Za to w nocy – odbijają światło reflektorów, przez co linie widać o wiele dokładniej. Urzędnicy zdecydowali jednak, że odblasku nie będzie. Więc poprosiłem, aby oświecili mnie, czy chodzi jedynie o oszczędności w miejskiej kasie.
Okazuje się, że nie. Szklane kulki – oprócz niewątpliwych zalet, mają także jedną wielką wadę: kiedy droga jest mokra, opony zaczynają się po nich ślizgać. Samochodów dotyczy to w mniejszym stopniu, jednak dla jednośladów jest to wyjątkowo niebezpieczne. Zwłaszcza - w przypadku poślizgu przedniego koła. Inżynier Twaróg zwrócił uwagę na jeszcze jeden fakt: najwięcej znaków poziomych maluje się na skrzyżowaniach: są to zarówno linie, jak i „zebry”. A kiedy samo skrzyżowanie staje się śliskie, śliska staje się także sprawa. Chociażby ta, jaką potencjalny poszkodowany mógłby wytoczyć miastu.
Można więc stwierdzić, że tak źle i tak niedobrze. Więc co dalej? Urzędnicy uznali, że większość ulic w mieście jest oświetlonych. Więc nie oszczędzając na widoczności pasów, można zwiększyć bezpieczeństwo kierowców. Czy mieli rację – przekonamy się już wkrótce.
Krzysiek Zając
Galeria: czy nowotarskie zebry, to cios poniżej pasa? Nie wiadomo. Widomo jednak, że jeden z
przechodniów zamoast nowi wziąć za pas, wdepnął. Prosto w świeżo malowane... (foto: Krzysiek Zając):
| Komentarze |
|
3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."
| < Poprzednia | Następna > |
|---|
Podobne artykuły
NowePodhale.pl - Wszelkie prawa zastrzezone



