KRYZYSOWY SEN O PODWYŻCE- rozważania na koniec recesji.

alt

Prawdopodobnie powodowany ostatnimi doniesieniami z Urzędu Miasta Zakopane, miałem piękny sen. Oby proroczy...

Przyszedłem do pracy jak zawsze. W redakcji pachniało świeżo zmieloną, parzącą się w ekspresie kawą. Słonko wpadało wesoło do wnętrza i miło oświetlało moje biurko. Wszyscy w redakcji, jak zawsze, byli uprzejmi i się uśmiechali, aczkolwiek dało się wyczuć jakieś podniecenie panujące w atmosferze tego miejsca.
Wiele się nie zastanawiając, korzystając z miłej atmosfery i korzystnego biometu poranka, zabrałem się do pracy. Telefony nie dzwoniły za często, za to przynosiły ważne informacje. Przelewane przez myśli słowa wklepywane na laptopie, same układały się w sensowną całość. Napawając się oczywistością codziennej pracy w portalu, robiłem to, co do mnie należało. Czyli odbierałem i wykonywałem telefony, pisałem, zbierałem informacje i materiały. Nawet raz na miasto się wypuściłem aby zrobić reportaż...

Po powrocie nadal dało się czuć w powietrzu dziwne, jakby świąteczne zniecierpliwienie. Nie mogąc odgadnąć o co chodzi, usiadłem za swoim biurkiem i nadal robiłem to, co po prostu do mnie należy.

I wtedy wszedł Naczelny. Szedł  w moim kierunku i wpatrywał się we mnie. Jednakże nie czułem strachu, bo uśmiechał się. A ja miałem silne, poparte faktami, poczucie dobrze wykonywanej pracy. Ale coś jednak musiało być na rzeczy. I wcisnęło mnie to w fotel:

- Wykonuje Pan swoją pracę, za to będzie podwyżka- rzekł i stało się...

Zanim zadałem sobie pytanie, jakim cudem w czasie szalejącego kryzysu można dostać podwyżkę i to w dodatku za normalną (sic!), nie ponad miarę wykonywaną pracę, już wiedziałem, że to tylko sen. Bo mimo kryzysu wprawdzie podwyżki się zdarzają, ale na pewno nie za sam fakt wykonywania swoich podstawowych obowiązków. A przynajmniej do niedawna tak myślałem.

Budząc się wzdychałem, jak błogie by to było uczucie, gdyby mój sen okazał się rzeczywistością. Nie było mi to dane, ale coś o tym wie na pewno burmistrz Zakopanego, Janusz Majcher. Bo oto mija właśnie dwa tygodnie od dnia który przyniósł nam wieść o przyznaniu burmistrzowi podwyżki. Z tego co zdołałem się dowiedzieć, powód był prosty: remonty ulic miasta i stworzenie miłej atmosfery w Urzędzie Miasta Zakopane.

Co ma zatem wspólnego mój sen z przypadkiem Janusza Majchra? A no powód przyznania podwyżki. I ja w swojej niepowetowanej sennej marze dostałem gratyfikacje za spełnianie obowiązków, podobnie jak w rzeczywistości burmistrz Zakopanego. Bo przecież dbanie o ulice, ich jakość, stan, czystość itp., to podstawowe obowiązki włodarza miasta. Podobnie jak zapewnienie miłej atmosfery w miejscy pracy. Nie ma w tym nic nadzwyczajnego, nic rewolucyjnego czy nic co by wychodziło poza zakres podstawowych obowiązków. Nadzwyczajny był dotychczasowy, wieloletni stan dróg w Zakopanem, przez który ogrom zakopiańczyków straciło grube pieniądze na wymianie zawieszenia w swoich pojazdach. Naprawa takiego stanu rzeczy była i zawsze jest, jak mawia kolokwialnie mój znajomy, psim obowiązkiem każdej władzy. I za ten obowiązek Janusz Majcher dostał nagrodę w postaci podwyżki.

Morał tej historii może będzie zaskakujący dla wielu czytelników. Bo zgadzam się z tym, by burmistrz za wykonywane obowiązki otrzymał nagrodę. Bo podoba mi się remont ulic i miło się po nich jeździ. I uśmiechnięci urzędnicy chętnie z portalem współpracujący też są OK. I jeśli to zasługi burmistrza, to chwała mu za to. Chwała mu, bo w Polsce najczęściej bywa tak, że jeśli nikt nic nie robi i zaniedbuje obowiązki, to też takiemu na stanowisku daje się podwyżki. Tu dla odmiany mamy przynajmniej dopełnienie tych obowiązków. Jednych z wielu.

Jest też głębszy sens tej historii. Teraz zakopiańskie drogi świecą przykładem. Niechaj decyzja radnych Zakopanego w sprawie podwyżki dla burmistrza za dopełnienie obowiązków też będzie przykładem. Niech będzie wzorem dla wszystkich pracodawców. Niech dobra, rzetelna, NORMALNA praca ludzi zostanie doceniona i nagrodzona. Bo warto. Zwłaszcza że kryzys mija a nawet się skończył. Sam Obama tak powiedział, a on wie najlepiej.

I jeszcze jedno. Ten tekst bynajmniej nie jest skierowany do mojego szefa...

Łukasz Razowski
Komentarze
Dodaj nowy Szukaj RSS
+/-
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Tytuł:
 
:angry::0:confused::cheer:B):evil::silly::dry::lol::kiss::D:pinch::(:shock:
:X:side::):P:unsure::woohoo::huh::whistle:;):s:!::?::idea::arrow:
 
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.
Anonimowy   |2009-08-30 18:59:47
Widzę, że pan Łukasz ustanawia nowy rekord we wchodzeniu władzy
samorządowej "bez wazeliny w 4 litery". Otóż drogi chłopcze (wiem
ile ma Pan lat, stad ten zwrot) zanim tak hojna ręka zaczniesz wydawać
wspólne pieniądze - bo to z nich finansowani są samorządowcy - wbij sobie do
głowy jedną zasadę - pensja jest nagrodą za dobrze wypełnione obowiązki.
Zaś dodatkowe gratyfikacje w postaci podwyżki lub premii - to coś ekstra za
działania ekstra. Może dożyję dnia, kiedy samorządowiec za mierne starania
będzie mieć decyzją rady - obciętą pensję. Na razie niech może Autor
datuje nam takie głupie i szkodliwe opinie.

I jeszcze jedno - proszę
popracować nad warsztatem, bo jest nad wyraz żałosny. Ubogie słownictwo i
błędy językowe w wykonaniu kogoś, kto usiłuje się kreować na
"publicystę" budzą tylko politowanie.
Wrona  - Do Pana Anonimowego   |2009-08-31 18:47:01
Szanowny Panie Anonimowy, jeśli się wyraża tak ostrą kryrtykę, to
wypadałoby mieć trochę odwagi i się podpisać, to po piewsze. Po drugie jest
Pan zupełnie nie kompetentny jeśli chodzi o ocenę tekstu, bo gdyby Pan był
to zauważyłby, że cały ten artykuł należy traktować z przymrużeniem oka.
Będąc zapewne starszym od Pana Łukasza rości sobie Pan prawo do
lekceważącego tonu i wyrażeń typu "drogi chłopcze", jakby to
istotnie wiek był miernikiem mądrości. Niestety nie jest, co ewidentnie
widać po Pana wypowiedzi. Mam tylko jedno pytanie, czy zawsze Pan traktuje
życie z taką śmiertelną powagą, czy z jakichś powodów z czasem stał sie
pan stetryczałym, drętwym i pozbawionym poczucia humoru człowiekiem.
A w
kwestii warsztatu Pana Łukasza, to proszę łaskawie przeczytać kilka innych
jego tekstów, zanim Pan po raz kolejny wyda taką krzywdzącą opinię.
Niestety, ale ocenianie warsztatu na podstawie jednego tekstu świadczy o Pana
ignorancji.
Wrona, wrona   |2009-09-09 16:15:54
A nie lepiej po prostu podpisać się "Redakcja"? Przecież od razu
widać, że ten pseudointelektualny bełkot to "dzieło" Zająca. Sam
się przedstaw a potem wymagaj od innych skoro taki to dla ciebie problem, że
używasz tego jako argumentu w dyskusji.

A tak serio - to po co ktoś z
komentującyc ma się tu przedstawiać? Podobno każdemu wolno wyrażać swoją
opinię. Ja znak autora tego "felietonu" z czasów
konnoprzezpodhale". Jaka była żenada, taka została jeśli chodzi o
umiejętności tego pana.
jedrek  - konnoprzezpodhale   |2009-09-10 12:17:44
co to jest konoprzezpodhale?
widzę, macie super branże... nie istota artykułu
ważna a ich autorzy i ich relacje. E, bodyjta kany...
wstydźcie się.
Zycie
jest piękne! Poważnie! Będę się za Was modlił.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."

NowePodhale.pl - Wszelkie prawa zastrzezone

Napisz do nas-Zgłoś Błąd lub Naruszenie-Archiwum-Reklama w Serwisie-Regulamin serwisu-RSS

Polecamy Program Intuica - Księga Handlowa

NowePodhale.pl - Wszelkie prawa zastrzezone

statystyka