RZYMSKIE PODHALE- czyli jak niezmiennie wygodna jest ludzkość.
Poniedziałek, 27 Lipiec 2009 12:53

Powszechnie uważa się, że wszystkie drogi prowadzą do Rzymu. Mało kto kwestionuje tę prawdę. W końcu przy odrobinie wyobraźni można stwierdzić, że stolica Włoch znajduje się mniej więcej na środku świata (z której strony by nie patrzeć). Na południu Polski uważa się natomiast, że wszystkie drogi prowadzą na Podhale (co widać na jedynej drodze, zakopiance). Podobnie jak w Rzymie, jest to wynikiem swoistej megalomanii, wyróżniającej każde turystyczne miejsce na ziemi. No i jak by na to nie patrzeć, Podhale z któregokolwiek miejsca na ziemi spoglądając, też jest w centrum planety. Taka specyfika jest obiektów kulistych.
O tym, że historia kołem się toczy i pewne rzeczy się nie zmieniają na przestrzeni lat, też wie każdy, kto wie cokolwiek. A dążenie człowieka do wygody jest naszą wrodzoną, gatunkowa aktywnością, zmierzająca do braku aktywności.
Przejdźmy do sedna opowieści. Co takiego rzymskiego jest w Podhalu i co to ma wspólnego z wygodą człowieka? Bo przecież nie architektura. Na pewno kuchnia. O popularności włoszczyzny z pizzą w pierwszym szeregu nie muszę się rozpisywać. Jedynie stosunek do wina jest dosyć oporny, ale to inna bajka. Jest jednak inna strona polegająca na wygodnictwie, upodobniająca Podhale do Rzymu. To termy. Termy, które wreszcie na Podtatrzu wyrastają jak grzyby po deszczu i wszystko wskazuje na to, że wyrastać nadal będą.
Zaopatrzony w wydruk na temat rzymskich term, postanowiłem zbadać podobieństwa i stopień rzymskości na naszym rejonie.
Po rzymsku pod Tatrami.
Na wikipedii czytamy: „Termy – łaźnie rzymskie, to kompleks obiektów ulokowanych na rozległym terenie, dostępnych dla wszystkich o określonych godzinach”. Stoję zatem przed jedną z podhalańskich term i widzę kompleks obiektów na rozległym terenie. Zgadza się. Podchodzę do wejścia. W kolejce stoją i młodzi i starzy, kobiety i mężczyźni, dzieci i bobasy, murzyni i chińczycy nawet, o białych nie wspomnę, rudzi, czarni i blondyni. Wpuszczają wszystkich- a więc dostępność powszechna jak w Rzymie. Zgadza się. Powoli zaczynam się czuć jak na półwyspie Apenińskim za Cezara… Rzucam jeszcze przenikliwym spojrzeniem na fasadę wejściową i widzę godziny otwarcia. A więc i to tak jak w starożytnym Rzymie.
Czytam dalej : „Przy wejściu do term w westybulu casparius przyjmował od wchodzących pieniądze, kosztowności do depozytu”. Podchodzę zatem do westybulu, czyli po naszemu do kasy i... faktycznie, casparius rodzaju żeńskiego (nasza kasjerka) przyjmuje pieniądze. Wchodzę. Czuję się jak Rzymianin a uczucie to jest błogie. Niebawem znajduję się w szatni i kosztowności zostawiam w depozycie, czyli w szafce.
Na tym etapie stopień rzymskości w termach na Podhalu jest bardzo wysoki. Sprawdzam zatem wnętrza, przy okazji delektując się urokiem i zdrowotnymi właściwościami wód geotermalnych. Kręgosłup odpoczywa, rozpływam się w wygodzie. Ale pojawia się pierwsza różnica - rzymskie termy były zasilane poprzez aquadukt wodą źródlaną. Tutaj mamy odwierty głębinowe. Ale woda jest - to się zgadza, a to przecież woda tu jest najważniejsza. Zgadza się również istnienie szatni (apodyterum), basenów z zimną wodą (frigidarium) raczej nie ma, ale są z wodą mniej gorącą. Są natomiast baseny z wodą ciepłą (calidarium). No i łaźnie: sucha (laconium) i parowa (sudationes) się zgadzają. Podhalańskie termy mają również inne rodzaje saun ale jest to zapewne efektem ewolucji rodzaju ludzkiego w dążeniu do wygody. Tutaj też, podobnie jak w starożytnym Rzymie, można udać się do pokoju masażu (aleoterion) lub Sali wypoczynku (po wypoczynku) czyli tepidarium. Jest nieźle, jest łaźniowo, jest po rzymsku. Po rzymsku pod Tatrami.
Nie tylko zabawa i lenistwo.
Czytam dalej współczesną alfę i omegę, czyli internetową wikipedię. „Poza tymi pomieszczeniami w skład term wchodziły także takie pomieszczenia jak boiska, sale gimnastyczne, stadiony, eksedry i portyki przeznaczone dla wypoczywających i chcących podyskutować, biblioteki i pokoje muzyczne, sale gier, bufety itp”.
Chwila zastanowienia. Bufet jest, sala gimnastyczna czy boisko od biedy się znajdzie. Są korytarze- niech to będą owe portyki dla chcących podyskutować. Stadiony… Stadionów nie ma, ale nie ma ich w całym kraju. Taka nasza specyfika. Ten brak zatem, uważam, że się nie liczy.
Biblioteki, pokoje muzyczne… choćbym nie wiem jak szukał, nie znajdę, więc nawet nie szukałem. Jeśli bym znalazł mógłbym doznać niejakiego szoku. Rzymianie dbali zarówno o ciało, jak i o ducha, a jedno z drugim współgrało i uzupełniając się, tworzyło całość. Dziś jest inaczej. Albo ciało, albo duch, najpierw jedno potem drugie. Ale nigdy razem…. W tej dziedzinie nam do Rzymu daleko.
Ku wygodzie.
Pora na podsumowanie. Patrząc na frekwencje w termach, gdziekolwiek by one nie były, ludzie na Podhalu potrzebują wypoczynku, jaki oferują wodne atrakcje. W tym dążeniu do wytchnienia, do wygody, do odpoczynku jesteśmy jak Rzymianie. A Rzymanie są jak cała ludzkość. Bo mimo tego, że termy rzymskie są chyba najbardziej sławne, podobne udogodnienia dla ludzkiego bytu istniały niemal zawsze i wszędzie. W tym jesteśmy jak starożytni, nawet budowane przez nas gmachy są tak samo wyposażone. Czy to aby nie tylko efekt dziedzictwa kulturowego? Myślę, że po trochu tak, ale i wymagania najwidoczniej są takie same. W końcu dążenie do wygody jest jak widać naszą niezmienną cechą.
Tylko bibliotek jakby mniej…
Kończąc, zapraszam do odwiedzenia działu Dla turysty na nowepodhale.pl, gdzie można poczytać o naszych sławnych podhalańskich termach, do których w weekend prowadzą wszystkie drogi.
Łukasz Razowski
| Komentarze |
|
3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."
| < Poprzednia | Następna > |
|---|
Podobne artykuły
NowePodhale.pl - Wszelkie prawa zastrzezone



