Opłakiwanie idola [Felieton Joanny Krauzowicz]

 

Król Popu – Michael Jackson nie żyje. Taką informację podawały wszystkie media 25 czerwca 2009 roku. altŚmierć kontrowersyjnego idola wywołała prawdziwą wojnę na forach internetowych. Telewizja pokazywała spazmujących fanów, zgromadzonych pod szpitalem, do którego przywieźli nieprzytomnego Jacksona.
Histerie tłumów, wywołane śmiercią wielkiej gwiazdy, nie są niczym nowym. Jednak ludzie mają krótką pamięć i dlatego niektórych dziwi, a nawet przeraża takie zachowanie. Dopatrują się w tym upadku obyczajów, tak jakby one od zawsze nie upadały, a są i tacy, którzy widzą w tym działanie samego szatana i wróżą rychły koniec świata. A przecież takich społecznych histerii po śmierci idola już kilka było. Wystarczy wspomnieć rozpacz fanów, kiedy odszedł Jimi Morrisom, Elvis Presley, John Lennon czy Freddie Merkury. Nie mówiąc o tym, że po samobójczej śmierci lidera zespołu Nirvana – Curta Cobaina, kilku młodych ludzi posłuchało słów swojego idola i woleli „spłonąć od razu, niż tlić się przez całe życie”, idąc za tym, którego kochali.
Dlaczego tłumy płaczą po swoich idolach? Ludziach, których przecież tak naprawdę nie znali, nigdy z nimi nie rozmawiali, a często nawet nie mieli okazji zobaczyć na żywo. Cóż, może wynika to z tego, że mamy jakąś naturalna potrzebę wielbienia ludzi, którzy są daleko, są niedostępni, a przez to często jawią się naszej wyobraźni, jako idealni. To ideałów szukamy wieszając plakaty nad swoimi łóżkami. Życie przynosi, na co dzień wiele rozczarowań, a ludzie, którzy są obok nas często zawodzą.
Innym powodem może być fenomen twórczości muzyków, ich sztuka potrafi poruszyć do głębi, wyzwolić stłumione emocje, aż do przeżycia autentycznego katharsis i uczucia absolutnego wyzwolenia.
Uwielbienie tłumów dla idola, nie jest więc niczym nowym i bynajmniej nie chodzi tutaj o jakieś podstępne działanie szatana – jak piszą niektórzy internauci podpisujący się pokolenie JPII.

Płacze i histerie po śmierci Jacksona miną, jak minęło już wiele po śmierci gwiazd. Nie nastąpi żaden koniec świata tylko dlatego, że jakiś małolat napisał na forum „ Zapaliłem świeczkę dla MJ, a dla JPII nie zapaliłem”. Jego świeczka, jego zapałki, jego wybór.
Nie widzę powodów, by krytykować ludzi za wyrażanie emocji po stracie idola, czy wielkiego człowieka. Powtarzanie, że Michael nie jest dobrym przykładem dla młodzieży jest śmieszne. Dlaczego? A który muzyk, czy artysta jest? Dzieciaki wieszały, wieszają i będą wieszać plakaty przedstawiające ich idoli. Ważne jest, by zapewnić im też inne wzory do naśladowania, zamiast robić aferę, z tego, że są wpatrzeni w jakiegoś sławnego muzyka. Na forach internetowych pojawiły się posty porównujące papieża Jana Pawła II i Michaela Jacksona. Wywołało to prawdziwą wojnę. Po co porównywać i po co się kłócić? Nie wiem, bo przecież w historii ludzkości jest miejsce dla Jana Pawła II i miejsce dla Michaela Jacksona. A ostatecznie każdy ma prawo opłakiwać, kogo chce.

Komentarze
Dodaj nowy Szukaj RSS
+/-
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Tytuł:
 
:angry::0:confused::cheer:B):evil::silly::dry::lol::kiss::D:pinch::(:shock:
:X:side::):P:unsure::woohoo::huh::whistle:;):s:!::?::idea::arrow:
 
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.
Krzysio   |2009-06-29 22:57:39
Jacksona na pewno będą opłakiwać ci, których kochał najbardziej. Dzieci
całego świata!

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."

NowePodhale.pl - Wszelkie prawa zastrzezone

Napisz do nas-Zgłoś Błąd lub Naruszenie-Archiwum-Reklama w Serwisie-Regulamin serwisu-RSS

NowePodhale.pl - Wszelkie prawa zastrzezone

statystyka