Pożary, rudery i PRL-owski bagaż [ŚWIĘTO PUBLICYSTYKI]
Niedziela, 21 Czerwiec 2009 05:10
Pożary, powodzie, trzęsienia ziemi, huragany i inne katastrofy zdarzają się na świecie ciągle.
Cóż, takie już niestety jest nasze ziemskie życie, że obfituje w różnego rodzaju niespodzianki, nie zawsze miłe. Wiadomości często podają informacje o jakiś kataklizmach. I dopóki to jest gdzieś daleko od nas to kręcimy tylko głową powtarzając "biedni ludzie". Co się jednak dzieje, gdy tragedia dotyka naszego sąsiada, no oczywiście współczujemy mu, ale w głębi serca cieszymy się, że to nie nam spłoną dach nad głową. No cóż, taka już nasza ludzka natura, że jak ma się coś zdarzyć złego, no to wiadomo lepiej u sąsiada, niż u nas. Co innego, gdy z sąsiadem żyjemy jak Kargul z Pawlakiem, no wtedy to nas nawet cieszy jak mu się szczury w oborze zalęgną lub inne jakieś nieszczęście spotka. Byleby nie u nas, bo wtedy patrząc z wyrzutem w niebo pytamy; "No i jak ty mógł Panie Boże tak się pomylić".

Kiedy jednak tych katastrof dzieje się coraz więcej w naszym pobliżu, zaczynamy się bać. Ostatnimi czasy dużo szumu w mediach i emocji w społeczeństwie wzbudzają liczne pożary w naszym regionie. Pojawiły się "spiskowe teorie dziejów" czyli niektórzy węszą podpalacza. Cóż, potwierdzonych tego typu informacji, póki co nie ma, przynajmniej nie u nas. Nieco dalej, ale ostatecznie w naszym województwie owszem podobno jakichś podpalaczy złapali, ale z pożarami w naszym regionie to oni akurat nic nie mieli do czynienia. Więc może zamiast szukać winnego, postarajmy się sami trochę uważać, żeby z naszej głupoty nie stała się kolejna tragedia.
Inną kwestią są spalone rudery, które straszą tu i ówdzie. W sprawie spalonego domu na rogu ulicy Szaflarskiej i alei Tysiąclecia w Nowym Targu interweniował już burmistrz miasta. Niestety bezskutecznie. Rudera jak stała tak stoi, a właściciel nie robi z tym nic.

Co go w końcu obchodzi, że miasto ma takie "straszydło" przy głównej drodze. Cóż, moi kochani obywatele, nie poczuwamy się do dbania o dobro publiczne. Chyba ciągle pokutują w nas PRL-owskie prace społeczne i wspólna własność, z której ostatecznie każdy usiłował wyszarpać coś dla siebie. Dziś to się w zasadzie nie zmieniło, no może tyle, że za komuny to, by się temu właścicielowi dobrali do d...bardzo szybko i bez zbędnych ceregieli. Nasza demokracja zakłada dojrzałość swoich obywateli, więc się tak szybko do d... nie dobiera, ale i ona ma swoją cierpliwość. Podobnych ruin, z którymi nikt nic nie robi jest na Podhalu więcej, na przykład ta Kuźnicach.

Wiadomo, nie wszystkich stać na odbudowę i tak fantastyczną renowację, jak właściciela budynku przy ulicy Szaflarskiej, który spłoną półtora roku temu w Sylwestra.

Wypadałoby jednak chociaż przeprowadzić rozbiórkę takiego walącego się budynku, żeby nie szpecił wyglądu miasta i nie stwarzał niebezpieczeństwa dla jego mieszkańców.
tekst; Joanna Krauzowicz, foto Krzysiek Zając
| Komentarze |
|
3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."
| < Poprzednia | Następna > |
|---|
Podobne artykuły
NowePodhale.pl - Wszelkie prawa zastrzezone



