Poniedziałek, 16 Marzec 2009 21:35

25 sierpnia 2005r, dla mieszkańców Nowego Targu był jedną z najczarniejszych dat w historii miasta. Drugim tragicznym dniem, był 27 kwietnia 2006r. W czasie tego pierwszego odbywały się Jarmarki Podhalańskie, na których zaprezentowano mieszkańcom propozycję hymnu miasta. W ten drugi, radni podjęli uchwałę, która mówiła że utwór Józefa Edmunda Titza "Idzie Jasiek na zbój" będzie hymnem stolicy Podhala. W praktyce oznaczało to, że wszystkim, którzy będą akurat mieli nieszczęście znaleźć się na nowotarskim "starym mieście" o 9.00, 12.00, 15.00, 18.00 oraz 21.00, codziennie głośnik z ratuszowej wieży będzie wywracał wszystkie wnętrzności do góry nogami.
Sam utwór, skomponowany przez Józefa Edmunda Titza (jego autorstwa był także hymn nowotarskiego I LO, który uczniowie szkoły zremiksowali na techno i hip-hop, na czym melodia znacznie zyskała), chociaż nie jest zły, mógłby z powodzeniem zostać porównany do ówczesnego disco polo. Sęk jednak w tym, że melodia grana z wieży (jak myślą niektórzy – na żywo...), jest remisem utworu na trąbkę (zmiksował go Szymon Bobrowski z nowotarskiej szkoły muzycznej). A z remiksami disco na cokolwiek – wiadomo jak jest – podobają się jedynie wielbicielom Clivera.
Ale ogólnie, jeśli chodzi o hymny, Polacy nie mają do nich szczęścia, o czym może świadczyć nasza pieśń narodowa. U Rosjan, długi czas hymnem było „Niech żyje nasz Związek Republik Radzieckich”. We Francji śpiewają „Vive la France” (niech żyje Francja), a u naszych zachodnich sąsiadów - „Niemcy, Niemcy, ponad wszystko!”. Dlaczego? Bo istotą hymnu jest sławienie wielkości danego kraju, miasta, czy organizacji. A ciężko powiedzieć, aby „Jeszcze Polska nie zginęła” sławiło naszą wielkość. Zwłaszcza, że linia melodyczna, wymusza zaakcentowanie słowa jeszcze. A przez to brzmi to tak, jakbyśmy cieszyć się ze swojej wielkości, cieszyli się z tego, że jeszcze w ogóle istniejemy. Ale przy naszych rządach, jest to wyjątkowo adekwatne do całej sytuacji...
Oczywiście ten artykuł, nie jest próbą wyśmiewania wartości patriotycznych, a jedynie zwróceniem uwagi na wartość tego, co za te wartości uznajemy. Bo jedyną wartością naszego hymnu jest to, że zginęło za niego tysiące rodaków. Poza tym – ciężko znaleźć cokolwiek innego. A pomyśleć, że jednym z jego konkurentów, była „Warszawianka”: Oto dziś, dzień krwi i chwały, oby dniem wskrzeszenia był!
Ale Polacy, z natury lubią zamiast wskrzeszać, narzekać że wszystko wokół wskrzeszone nie jest. Dowodem na to, może być choćby wspomniany wcześniej hejnał Nowego Targu, który w całości brzmi jak pieśń pogrzebowa. Co więc dalej? Musimy się zastanowić nad zmianą swojej mentalności, bo hejnału już nie zmienimy – właśnie kilka dni temu otrzymał pozytywną opinię Komisji Heraldycznej, działającej przy Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji. . A co do hymnu narodowego, dalej nie wiadomo nic. Bo skoro każda kolejna ekipa ministrów próbuje grzebać w konstytucji, oznacza to mniej więcej tyle, że w tym kraju nie możemy być pewni niczego.
Krzysiek Zając