Termy Bukowiańskie - na podniesienie temperatury

Nowe termy na Podhalu – do odwiedzin zachęcają zarówno lokalne media przy pomocy reklam i artykułów sponsorowanych, jak i korzystne promocje. Podobno każda kolejna godzina kąpieli, to tylko złotówka mniej w portfelu.

Już przy samym wejściu można poczuć silnie rozreklamowany „góralski klimat”, który ma być sztandarowym atutem kąpieliska. Wszystko za sprawą sączącej się z głośników muzyki z tragikomicznego gatunku góral-disco (potocznie: remizówka) i wszechobecnemu siarkowodorowi (potocznie: smród zepsutych jajek).

Kolejna niespodzianka basenowych bywalców spotyka przy kasie – owa złotówka za godzinę obowiązuje dopiero od dziesiątej godziny. Bo jedyną obowiązującą promocją jest całodzienny karnet, który kosztuje właśnie dychę.

 

Za dychę również są sauny. Dychę przysłowiową, bo pomimo tego, że są najzwyczajniej niedogrzane, kosztują znacznie drożej. Hitem na skalę świata miała być bukowiańska sauna góralska. Tymczasem różni się ona od pozostałych mniej więcej tym, czym herbata chińska od francuskiej – jest to ta sama herbata, tylko że parzona w innym miejscu. Tak samo wspomniana sauna góralska – spośród pozostałych wybija się jedynie ciemniejszym kolorem boazerii i innymi podporami siedzeń. Ratownika pytam o reklamowane atrakcje. Ostryga w jaskini jeszcze zamknięta. A macie jakieś rury? Jedną – odpowiada z dumą. A gdzie jest wejście? Ale ona jest jeszcze nieczynna…

 

Poziom mojej irytacji sięgnął zenitu, kiedy okazało się, że „zbójnickie coś” (odnalezienie się w termach bukowiańskich jest niemożliwe, ponieważ wszystkie drogowskazy są pisane niezrozumiałym góralskim dialektem) polegające na solankowej kąpieli w beczkach również jest „czynne od przyszłego tygodnia”. Omijając kolejkę do „bulgotnika” (basenu z hydromasażami – jedynej udanej i o dziwo - już czynnej atrakcji) idę się zrelaksować na „góralską zohylinę”. Ma to być bezpiaskowa plaża z drewnianymi leżakami i widokiem na cały obiekt. Co prawda jest tu cieplej niż w saunach i na basenie (nie wiedzieć czemu, pomimo mrozu drzwi na baseny zewnętrzne są otwarte na oścież, pomimo braku „morsów”), ale za to głośnikowe góraldisco potrafi wykończyć każdego. Nawet znanych z nieprzeciętnej miłości do gór Warszawiaków i Poznanian.

 

Z piwem w ręce (jest ono podawane wewnątrz obiektu!) wspinam się na wewnętrzny taras widokowy. Co prawda panoramę Tatr zasłaniają chmury, ale za to można podziwiać panoramę hali. Imponujący basen główny, który choć w kształcie góralskich basów (odmiana skrzypiec) jest urządzony w stylu term starożytnego Rzymu. W tej samej tonacji architektonicznej jest urządzony także i parter. Wygląd ma co prawda równie nieprzeciętny, ale doryckich kolumn kwitnie tu więcej, niż świerków w lesie. Więc spotkanie się twarzą z którąś z nich, nie stanowi większego problemu, co właśnie udowodnił jeden z gości. Tak to jest, jak się patrzy na turystki w bikini. Owszem – przyjemność przyjemnością, ale uważać trzeba…

 

Pierwsze piętro, to już tylko osiem kolumn świecących góralskimi ornamentami i kontrastujące czarne ściany – wszystko wspaniale komponuje się z dołem, na zasadzie plastycznego kontrastu. I ta rzymska całość robiła by piorunujące wrażenie, gdyby nie góralski dach, który do niej pasuje, jak inżynier do łopaty.

 

Po wizycie w rozgrzewającym jacuzzi (wprawdzie bez bąbelków, ale za to ze stalową obudową) decyduję się na wyjście. Przy okazji – przechodzę obok „strefy dzieci i młodzieży”. Drzwi są wprawdzie zamknięte, ale patrzę przez szybę na żółto-czerwony pokoik. Jedyne jego wyposażenie, to trzy umywalki rzucone na środek podłogi i kilka kabin wc. Czyżby zabezpieczenie na przyszłość, przed spożywaniem regionalnych potraw z baru na piętrze? Zmierzam pod prysznic – pod każdym z natrysków jest pojemnik na mydło w płynie. A ściślej – mydło w stanie gazowym, bo chyba gdzieś się ulotniło w międzyczasie…

 

Ale ogólne wrażenie (zwłaszcza odnośnie właścicieli) jest jak najbardziej pozytywne: trzeba być wielkim mędrcem, aby czerpać takie zyski i nakłonić tylu ludzi, do odwiedzenia term. Zwłaszcza, jeśli one połowicznie stanowią jeszcze gigantyczny plac budowy…

 

Krzysiek Zając

Komentarze
Dodaj nowy Szukaj RSS
+/-
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Tytuł:
 
:angry::0:confused::cheer:B):evil::silly::dry::lol::kiss::D:pinch::(:shock:
:X:side::):P:unsure::woohoo::huh::whistle:;):s:!::?::idea::arrow:
 
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.
zimna woda   |2008-12-15 16:51:33
:'( ;D
nck   |2008-12-21 13:00:53
uwielbiam ten basen ;D
Popi  - Bardzo smieszne ;d   |2009-01-26 01:36:03
Ani jedej pozytywnej uwagi... widać, że ktoś tu zazdrości Ale jak dla
mnie to po prostu świetne są te termy

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."

NowePodhale.pl - Wszelkie prawa zastrzezone

Napisz do nas-Zgłoś Błąd lub Naruszenie-Archiwum-Reklama w Serwisie-Regulamin serwisu-RSS

Polecamy Program Intuica - Księga Handlowa

NowePodhale.pl - Wszelkie prawa zastrzezone

statystyka