Grywałd

Choć wieś leży całkowicie w Gorcach, to jego mieszkańcy od zawsze kultywują tradycję górali pienińskich. To charakterystyczne dla tej miejscowości, podobnie jak setki schodków na potoku Lubań. Spowalniają one wodę, która przez kaskady leniwie przetacza się falami. Do czasu, bo po większych ulewach sunie korytem potok z dużą siłą. Mieszkańcy przyznają, że pasowałoby jeszcze w kilku miejscach uregulować brzegi, ale póki co na uwagach się kończy.
Główna droga, idąca wzdłuż rzeczki wprost do góry, w miejscu, gdzie kończy się asfalt, przechodzi w ul. Dworską. Jednak na próżno wypatrywać tu choćby resztek „pańskich” zabudowań, choć większość mieszkańców dwór pamięta. Teraz, żeby go obejrzeć, trzeba udać się w podróż do Niedzicy. Bo tam budynek został przeniesiony i dziś służy za restaurację. Jeszcze trzydzieści lat temu żył tam dziedzic – Antoni Dziewolski. Umarł jednak bezpotomnie, a na długo przed śmiercią wszystkie posiadłości przekazał siostrom albertynkom. Te do końca opiekowały się nim. Dziś, zamiast starego budynku, stoi nowy, w którym zakonnice prowadzą przytulisko dla kobiet.
Okazały dom wyróżnia się w pejzażu wioski, w której jest zaledwie 360 domów i 1400 mieszkańców. Grywałd na też swój rynek, przy którym znajdują się wszystkie trzy sklepy, szkoła i remiza. Miejscem, z którego mieszkańcy są najbardziej dumni, jest drewniany, szesnastowieczny kościółek, stojący na wzniesieniu. To największa atrakcja turystyczna wioski. Trwa właśnie renowacja wnętrza, na którą udało się pozyskać 300 tys. zł dotacji z ministerstwa kultury.
W Grywałdzie turystów jednak jak na lekarstwo. Przeważają „plecakowcy”, schodzący z Lubania. Ci jednak miejscowym za wiele zarobić nie dadzą. Co najwyżej poproszą o wrzątek na zupkę w proszku czy zrobią drobne zakupy.
– Brakuje nam tych „biesiadnych”, którzy przenocują, zatrzymają się dłużej. Dzisiaj pierwszy raz spotkałem ludzi, którzy szukali jakiejś stołówki, gdzie mogliby zjeść obiad. Byłem w szoku! Nie prowadzimy kuchni, bo nie było dotąd chętnych. Zresztą widać, jakim cieszyłaby się powodzeniem – jest sierpień i przyszły trzy osoby… – mówi Edward Ponicki, sołtys i właściciel jednego z pensjonatów.
Jednak grywałdzianie po cichu liczą, że przyjdą kolejni. Przygotowaniem oferty, mającej przyciągnąć turystów, zajmuje się stowarzyszenie Gorce – Pieniny. Do gmin założycieli – Ochotnicy i Krościenka – właśnie dołączyła gmina Czorsztyn.
 – Liczymy, że uda się coś zrobić. Mieszkamy przecież u stóp Lubania – przydałyby się szlaki rowerowe czy konne. Próbujemy pozyskać środki na odbudowę schroniska na szczycie – snuje wizje Edward Ponicki.
Zanim nadejdzie turystyczny boom, mieszkańcy zajmują się tym, co dawniej – kilku gospodarzy utrzymuje się z rolnictwa – we wsi nawet pozostał punkt skupu mleka. Wieś słynęła też z doskonałych majstrów, którzy potrafili niemal od podstaw wybudować dom. Dziś wielu z nich swój fach realizuje w Irlandii czy Szwecji.
Źródło: TP
Komentarze
Dodaj nowy Szukaj RSS
+/-
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Tytuł:
 
:angry::0:confused::cheer:B):evil::silly::dry::lol::kiss::D:pinch::(:shock:
:X:side::):P:unsure::woohoo::huh::whistle:;):s:!::?::idea::arrow:
 
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."

Reklama
Pohandlujmy.pl - Ogólnopolski Serwis Ogłoszeniowy

NowePodhale.pl - Wszelkie prawa zastrzezone

Napisz do nas-Zgłoś Błąd lub Naruszenie-Archiwum-Reklama w Serwisie-Regulamin serwisu-RSS

Polecamy Program Intuica - Księga Handlowa

NowePodhale.pl - Wszelkie prawa zastrzezone

statystyka