Grywałd
Czwartek, 21 Sierpień 2008 14:36
Choć wieś leży całkowicie w Gorcach, to jego mieszkańcy od zawsze kultywują tradycję górali pienińskich. To charakterystyczne dla tej miejscowości, podobnie jak setki schodków na potoku Lubań. Spowalniają one wodę, która przez kaskady leniwie przetacza się falami. Do czasu, bo po większych ulewach sunie korytem potok z dużą siłą. Mieszkańcy przyznają, że pasowałoby jeszcze w kilku miejscach uregulować brzegi, ale póki co na uwagach się kończy.
Okazały dom wyróżnia się w pejzażu wioski, w której jest zaledwie 360 domów i 1400 mieszkańców. Grywałd na też swój rynek, przy którym znajdują się wszystkie trzy sklepy, szkoła i remiza. Miejscem, z którego mieszkańcy są najbardziej dumni, jest drewniany, szesnastowieczny kościółek, stojący na wzniesieniu. To największa atrakcja turystyczna wioski. Trwa właśnie renowacja wnętrza, na którą udało się pozyskać 300 tys. zł dotacji z ministerstwa kultury.
W Grywałdzie turystów jednak jak na lekarstwo. Przeważają „plecakowcy”, schodzący z Lubania. Ci jednak miejscowym za wiele zarobić nie dadzą. Co najwyżej poproszą o wrzątek na zupkę w proszku czy zrobią drobne zakupy.
– Brakuje nam tych „biesiadnych”, którzy przenocują, zatrzymają się dłużej. Dzisiaj pierwszy raz spotkałem ludzi, którzy szukali jakiejś stołówki, gdzie mogliby zjeść obiad. Byłem w szoku! Nie prowadzimy kuchni, bo nie było dotąd chętnych. Zresztą widać, jakim cieszyłaby się powodzeniem – jest sierpień i przyszły trzy osoby… – mówi Edward Ponicki, sołtys i właściciel jednego z pensjonatów.
Jednak grywałdzianie po cichu liczą, że przyjdą kolejni. Przygotowaniem oferty, mającej przyciągnąć turystów, zajmuje się stowarzyszenie Gorce – Pieniny. Do gmin założycieli – Ochotnicy i Krościenka – właśnie dołączyła gmina Czorsztyn.
– Liczymy, że uda się coś zrobić. Mieszkamy przecież u stóp Lubania – przydałyby się szlaki rowerowe czy konne. Próbujemy pozyskać środki na odbudowę schroniska na szczycie – snuje wizje Edward Ponicki.
Zanim nadejdzie turystyczny boom, mieszkańcy zajmują się tym, co dawniej – kilku gospodarzy utrzymuje się z rolnictwa – we wsi nawet pozostał punkt skupu mleka. Wieś słynęła też z doskonałych majstrów, którzy potrafili niemal od podstaw wybudować dom. Dziś wielu z nich swój fach realizuje w Irlandii czy Szwecji.
Źródło: TP
| Komentarze |
|
3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."
| < Poprzednia |
|---|
NowePodhale.pl - Wszelkie prawa zastrzezone



