Jak to torba nauczyła Kasię robić
Sobota, 27 Wrzesień 2008 20:15
Jeden chłop i baba mieli jedną jedynaczkę córkę, co jej na imię było Kasia. Ale że ta Kasia była do żadnej roboty zworna; ani wyprać, ani uszyć, ani ugotować, tak że nic nie umiała, bo to była jedynaczka. A że ją w tej wsi wszyscy znali dobrze, to się nikt z nią nie chciał żenić, bo się każden bał. I tak het siedziała Kasia w doma, aż tu jednego razu chodził jakiś młody chłopak i spodobała się mu ta Kasia, i chciał się z nią żenić.
A że jego nikt nie znał,
to mu nikt nie ganił tej Kaśki.I jak zaczął, tak się ożenił. Dał mu ojciec Kaśki chałupę, krowy, konie i wóz, a zarazem wszystko, co trza było do gospodarki. I zaczął Jaś gospodarować, ale mu to ciężko idzie, bo Kasia nic nie robi.
Pojechał raz orać, przyjeżdża z pola, nikt mu jeść nie ugotował. Zły, ale Kasi nic nie mówi, bo mu jej żal. Tak bieduje jeden rok i drugi; sam se gotuje, sam se pierze, sam garczki myje, ale się mu to sprzykrzyło. Tak miał taką torbę, jak to mają chłopy, jak idą w drogę, i on miał taką torbę, co mu wisiała nad łóżkiem Kaścynem. Jak odjeżdżał w pole, tak nagadał tej torbie, ażeby mu jeść ugotowała, posprzątała, wyprała:
- Bo jak przyjadę z pola, tobym cię skatował.
Ale torba, jak wisiała, tak wisi, a Kasia tylko się śmieje i mówi:
- No, no, już ty będziesz miał wszystko, ona ci tu zrychtuje.
I tak se Kasia rozmyśliwała i ani się ruszy, tylko patrzy, rychło torba zejdzie z kołka i będzie robić. I tak trwało aż do wieczora. Jaś przyjechał z pola, a torba nic nie ugotowała, bo nie zlazła z kołka. I tak mówi do tej torby:
- Ażebyś pamiętała, jak ci mówię, to ty mnie masz usłuchać.
I mówi do Kasi:
- Weź no tę torbę i potrzymaj na swoich plecach, a ja ją dobrze wybiję, to ona na drugi raz mie usłucha.
A Kasia się śmieje, co to będzie z tego, aż Jaś nareście przynosi tęgą pałę, a nuże bić torbę na Kasinych plecach, a Kasia w gwałt, a Jaś bije. Zbił, ale nie Kasię tylko torbę. Ano na drugi dzień jedzie Jaś w pole i mówi do torby:
- Żebyś mi ugotowała, żebyś mi wyprała i wszystko w chałupie porobiła, bo jakbym przyjechał, tobym ci nasypał!
I pojechał. Ale Kasia z obawy, aby torby nie trzymała, tak bierze się do roboty i gotuje, i pierze, i sprząta, żeby było gotowe, jak Jaś przyjedzie. No i Jaś przyjeżdża na południe, a tu wszystko zrobione w porządku i mówi do torby:
- A tak mi rób, to nigdy nie dostaniesz.
I torba naprawiła Kasię tak, że od tych czas zawsze było wszystko w porządku, bo się bała żeby torby nie trzymała. I żyli potem w zgodzie.
Pojechał raz orać, przyjeżdża z pola, nikt mu jeść nie ugotował. Zły, ale Kasi nic nie mówi, bo mu jej żal. Tak bieduje jeden rok i drugi; sam se gotuje, sam se pierze, sam garczki myje, ale się mu to sprzykrzyło. Tak miał taką torbę, jak to mają chłopy, jak idą w drogę, i on miał taką torbę, co mu wisiała nad łóżkiem Kaścynem. Jak odjeżdżał w pole, tak nagadał tej torbie, ażeby mu jeść ugotowała, posprzątała, wyprała:
- Bo jak przyjadę z pola, tobym cię skatował.
Ale torba, jak wisiała, tak wisi, a Kasia tylko się śmieje i mówi:
- No, no, już ty będziesz miał wszystko, ona ci tu zrychtuje.
I tak se Kasia rozmyśliwała i ani się ruszy, tylko patrzy, rychło torba zejdzie z kołka i będzie robić. I tak trwało aż do wieczora. Jaś przyjechał z pola, a torba nic nie ugotowała, bo nie zlazła z kołka. I tak mówi do tej torby:
- Ażebyś pamiętała, jak ci mówię, to ty mnie masz usłuchać.
I mówi do Kasi:
- Weź no tę torbę i potrzymaj na swoich plecach, a ja ją dobrze wybiję, to ona na drugi raz mie usłucha.
A Kasia się śmieje, co to będzie z tego, aż Jaś nareście przynosi tęgą pałę, a nuże bić torbę na Kasinych plecach, a Kasia w gwałt, a Jaś bije. Zbił, ale nie Kasię tylko torbę. Ano na drugi dzień jedzie Jaś w pole i mówi do torby:
- Żebyś mi ugotowała, żebyś mi wyprała i wszystko w chałupie porobiła, bo jakbym przyjechał, tobym ci nasypał!
I pojechał. Ale Kasia z obawy, aby torby nie trzymała, tak bierze się do roboty i gotuje, i pierze, i sprząta, żeby było gotowe, jak Jaś przyjedzie. No i Jaś przyjeżdża na południe, a tu wszystko zrobione w porządku i mówi do torby:
- A tak mi rób, to nigdy nie dostaniesz.
I torba naprawiła Kasię tak, że od tych czas zawsze było wszystko w porządku, bo się bała żeby torby nie trzymała. I żyli potem w zgodzie.
| Komentarze |
|
3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."
| < Poprzednia | Następna > |
|---|
NowePodhale.pl - Wszelkie prawa zastrzezone



