Środa, 20 Maj 2009 19:19
W Jurgowie wywrócił się wóz konny wiozący wycieczkę szkolną.
Piętnastu czternastolatków z Krakowa przyjechało na szkolną wycieczkę z Krakowa: cały rok odkładali, aby przed wakacjami zobaczyć Tatry. Jednym z punktów wycieczki była przejażdżka konnym zaprzęgiem. Kiedy wóz jechał przez Jurgów, zaprzęg zjechał na lewy pas i wpadł do przydrożnego rowu.
W wozie były dwie opiekunki i piętnaścioro dzieci. Kiedy ten wpadł do rowu – wyglądało na to, że nikomu nic się nie stało. Wszyscy pozbierali się o własnych siłach i wrócili do hotelu. Chwilę później kilkoro gimnazjalistów zaczęło się skarżyć na bóle: głowy, tułowia i innych części ciała.
Opiekunki zabrały dziesięcioro podopiecznych do szpitala. Dziewiątka została przebadana, opatrzona i wróciła do hotelu. Jedna z dziewczynek wciąż pozostaje na obserwacji. Lekarz, który przyjął grupę – zawiadomił policję o wypadku. Po chwili, funkcjonariusze dotarli do woźnicy i zbadali go alkomatem. Był trzeźwy.

Według zeznać fiakra, dzieci i opiekunek – z naprzeciwka jechała koparka: miała włączone światła, a silnik – jak to w koparkach – pracował dosyć głośno. I właśnie tego przestraszyły się konie, które poniosły.
Krzysiek Zając